Share it

Archiwum bloga

poniedziałek, 12 marca 2012

Szkolenie dla fotoamatorów 17-18 marca - NAJBLIŻSZY WEEKEND



Przez przypadek lub specjalnie wszedłeś w posiadanie aparatu fotograficznego i do dziś nie wyszedłeś poza używanie go jako zwykłej "małpki"?

Ktoś Ci przestawił aparat i nie możesz znaleźć przycisku AUTO?

Masz wrażenie, że w Twoim aparacie jest coś poza programem "zielonym"?

Czasami wydaje Ci się, że te wszystkie literki na wyświetlaczu chcą Ci coś powiedzieć?



Mam dla Ciebie odpowiedź - potrzebujesz kursu fotografowania. W trakcie dwudniowych wykładów wyjaśnimy Ci wiele zagadnień związanych z szeroko pojętą fotografią.



Dzień pierwszy



* funkcje i możliwości aparatów cyfrowych, czyli "czemu to, co kupiłem nie chce robić zdjęć?"

* przejmowanie kontroli nad aparatem, czyli "...a co się stanie jak wcisnę ten przycisk...?"

* poprawna ekspozycja ( przysłona, czas naświetlania, czułość), czyli "jak zrobić poprawne fotografie?"

* zastosowanie różnych ogniskowych, czyli "długi czy szeroki... i co to jest ten zoom?"

* świadome kontrolowanie głębi ostrości, czyli "jak zrobić, żeby ostre było to co ważne, a nie cała reszta"

* pomiar światła ( także błyskowego ), czyli "niech stanie się jasność..."

* temperatura barwowa i balans bieli, czyli "czemu wszyscy na moich zdjęciach są żółci lub niebiescy"

* podstawy prawidłowej kompozycji kadru, czyli "zbiór reguł do późniejszego łamania"

* podsumowanie pierwszego etapu czyli "czego się dziś nauczyłem w szkole"



Dzień drugi



* źródła światła i ich wykorzystanie w fotografii, czyli "rozjaśnianie w głowie"

* fotografia kreatywna, czyli "jeśli jest nieostre, to może znaczy że to sztuka wyższa?"

* podstawy fotografii studyjnej, czyli "...no to teraz, to już na pewno zostanę artystą"

* przygotowanie fotografii do druku, czyli "jak zrobić, żeby na papierze było to, co na monitorze"

* podsumowanie drugiego etapu czyli "...teraz już rozumiem!"



Zapraszam serdecznie wszystkich, którzy chcą ujarzmić niesforny aparat przed nadchodzącą wiosną, żeby później nie marnować cennego czasu na szukanie odpowiedzi na proste pytania, tylko wykorzystać go na zrobienie zdjęcia swojego życia.

środa, 22 lutego 2012

Kasia i Tomek po sycylijsku



Tomek zwabił Kasię do mojego studia podstępem. Zamylał coś o niespodziance, ale do końca nie puścił pary z ust, że chodzi o zdjęcia. Przez pierwszych 10 minut musieliśmy Kasię oswajać. Będąc w ciężkim szoku nie odzywała się niemal, tylko łypała (zjawiskowymi skądinąd) oczami dookoła. Później poszło już gładko, a ja się już dziś nie mogę doczekać, kiedy znów mnie odwiedzą. A pewnie nie nastapi to zbyt szybko, bo Kasia mieszka ostatnio  na... Sycylii. Uuu, caramba :)
Gdy wybierali zdjęcia do druku, nadali im swoje nazwy. Stąd jedno z nich wygląda jak okładka filmu - nazwali je po prostu 'komedia romantyczna'...



wtorek, 20 września 2011

Dora i Kisio plenerowo

No tak, obiecałem  że 'za tydzień' a tu czas leci że aż strach, praca wre i te rzeczy. Tak, czy inaczej oto oni: Dora i Kisio w osobach własnych. Asystował mój syn Paweł vel Pablo. To nie był jego debiut, ale warto wspomnieć. I docenić. Doceniam. :) Niech wie.
Wzmiankowanych Dorę i Kisia ściskam, pozdrawiam i wogóle. 



 

























piątek, 2 września 2011

Dora i Kisio, czyli powiedzmy to bez ogródek. To był ślub... milionera


Ogródek, nie ogródek, sprawa była dość zabawna. Pracuję czasmi na zlecenie różnych agencji, robiąc zdjęcia do gazet i czasopism. Razu pewnego zadzwonili, żebym zrobił zdjęcia jakiegoś gościa. Miało być ciach-ciach, 5 minut, wejście, wyjście. Nie dało się. Po ponad godzinie gadania o samolotach, fotografii i Stanach Zjednoczonych przyszedł czas na pytanie o powód dla którego mu robię zdjęcia. Zamylał coś koszmarnie mówiąc, że jakąś tam krzyżówkę rozwiązał, czy cuś podobnego itd. Nie żebym wnikał po co i dlaczego komuś robię zdjęcia, więc dałem spokój. Strzeliłem parę fot i dalej przez godzinę gadaliśmy. Tuż przed wyjściem Dora - dziewczyna fotografowanego Kisia spytała, czy robię zdjęcia ślubne. Przytaknąłem, i z wrodzonym sobie buraczanym wdziękiem z uśmiechem odrzekłem - 'tak, ale wiesz, ja drogi jestem'. Pośmialiśmy się, zaprosiłem ich do studia i wypadłem na inny temat.
Dwa dni później moja ślubna woła mnie: chodź, w 'Milionerach' będzie gość ze Szczecina. Odwróciłem się do telewizora. Zbliżenie nie kłamało - to był Kisio. No zbaraniałem, no.
Jakiś czas później zjawili się u mnie w studio oboje - Dora i Kisio, mówiąc, że mieli duży ubaw z mojego 'drogi
jestem'.
Na ich weselu sam nie wiedziałem kiedy mi przeleciał czas, zostałem dużo dłużej, mając wrażenie że nie pracuję, tylko bawię się u starych dobrych znajomych na imprezie. Dzisiaj z dumą pokażę Wam obrazki z reportażu, plener zostawiając na przyszły tydzień. Zapraszam.




...a dla wszystkich którzy byli i się bawili: tyrtytyry, tytyry ty tyry, tytyrytyry tytyrytyty do melodi...
he man theme

O mnie

Moje zdjęcie
Oto ja. tomek. toMash. fotograf. Właściwie po przecinku mógłbym wymieniać wiele różnych zajęć i zawodów, które wykonywałem w swym średnio długim życiu, ale to wszystko i tak nie ma dziś znaczenia, bo ponad dziesięć lat temu zostałem fotografem/fotoreporterem i bardzo szybko to zajęcie stało się moim sposobem na życie. Od tego czasu publikowałem swoje zdjęcia w kilkunastu gazetach i czasopismach, opłynąłem z aparatem wielokrotnie świat itd itp. Aż nastąpił bodaj ostatni wielki przełom w mojej karierze - zostałem fotografem ślubnym i portretowym. Osiadłem w moim rodzinnym mieście Szczecinie i otworzyłem swoje własne studio fotograficzne. Muszę Wam powiedzieć, że fajny zawód sobie wybrałem. Praca ludźmi zawsze była dla mnie fascynująca, a możliwość czerpania pełnymi garściami z Waszych emocji w dniu ślubu, czy podczas sesji rodzinnych jest po prostu bezcenna. Że co, że banał? Jeśli nie przekonam Was, że to prawda tu, w moim blogu, to zapraszam Was do siebie, do studia. Usiądziemy przy kawce, pogawędzimy (ostrzegam, jestem nałogowym gadułą), poznamy się lepiej. Ostateczna ocena zawsze należy do Was...

  © Free Blogger Templates 'Photoblog II' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP